sobota, 31 lipiec 2010 12:48

Wobec pełzającego podboju

Napisał

Tak wylazła z archanioła stara świnia reakcyjna ? absolutnie apolityczna i zupełnie bezpartyjna ? natrząsał się poeta w czasach stalinowskich z "reakcjonisty" wytykającego przedstawicielowi nieubłaganych sił postępu różne wstydliwe zakątki. Ciekawe, że ten cytat i ta ironia znakomicie pasuje do Unii Europejskiej i panującej tam hipokryzji. Jak wiadomo, Unia Europejska nieodwracalnie stoi na nieubłaganym gruncie demokracji. Demokracja z kolei opiera się na niewzruszonym fundamencie pryncypialnej zasady, że każdy, niechby i kucharka lub parobek, może zostać deputowanym, ministrem, premierem, a nawet ? prezydentem. Wystarczy, żeby zapisał się do partii, która nie została zdelegalizowana, i już otwiera się przed nim światowa kariera. Tę właśnie niewzruszoną pryncypialna zasadę, będącą fundamentem "praw człowieka", recytują niczym mantrę, wszystkie europejsy, oczywiście, w przerwach między wyśpiewywaniem "Ody do radości", gdzie zresztą też słychać pogłoski, że "wszyscy ludzie będą braćmi" i takie różne radosności.

 

Ale nasz nieufny lud nie bez kozery zachowuje wobec tych radosnych zapowiedzi pewien dystans, pamiętając zapewne, jaka jest różnica między podziałem sprawiedliwym i podziałem "po bratersku", pamiętając o "bratniej pomocy", z jaką przy różnych okazjach spieszył nam miłujący pokój Związek Radziecki ? i wyraża swoją nieufność w sposób sobie właściwy w postaci sentencji, że "brat brata w d... harata". Z perspektywy tego dystansu deklaracja z "Ody do radości" budzi raczej dreszcz zgrozy, zwłaszcza że widać wyraźnie, iż to nie żarty; "braćmi" mają zostać "wszyscy" ludzie, bez wyjątku. A wiadomo, że nawet ten, kto ze wszystkimi pragnie tylko się przyjaźnić, nieuchronnie wpadnie w złe towarzystwo. Cóż dopiero, kiedy będzie musiał się "bratać"?
I co tu dużo mówić? Ta intuicja nas nie zawodzi. Oto kiedy po blisko czterech latach bezwładnego dryfowania, pojawiła się przed Polską szansa na przyjęcie jakiegoś kursu, natychmiast odezwały się pełne zgorszenia pomruki nie tylko wśród krajowych jurgieltników, razwieczyków i agentów, ale również wśród "braci" zagranicznych. Reakcją na utworzenie większościowego parlamentarnego zaplecza rządu, które umożliwia przeforsowanie tzw. kontrowersyjnych, czyli godzących w interesy razwiedki, agentury i "braci" ustaw jest fala krytycznych głosów. Warto zwrócić uwagę, że słabo ukrywanym pretekstem jest plebejski rodowód i szorstkie maniery wicepremiera Andrzeja Leppera z jednej oraz "antyunijne" i konserwatywne poglądy wicepremiera Romana Giertycha z drugiej strony. Z tego powodu "wstydzić się" każą nam przywódcy Platformy Obywatelskiej w osobach parlamentarzysty Jana Marii Rokity, który rodowód i wykwintne maniery odziedziczył zapewne po królu, swoim ojcu, oraz Donalda Tuska, przed którym ? jeśli wierzyć jego zapewnieniom ? aż do późnego wieku najbliższa rodzina ukrywała fakt posiadania dziadka.
Ale mniejsza już o ten "wstyd", do którego zachęcają nas również konfidenci, jurgieltnicy i różne polityczne jawnogrzesznice, bo oto nasi "bracia" w osobach gryzipiórów z "Le Monde" idą krok dalej i nawołują do rozważenia możliwości zastosowania wobec Polski "sankcji" za to, że wprawdzie wybrała demokratycznie, ale co z tego, kiedy nie tak, jak "trzeba". Warto zwrócić uwagę, że sugestia "Le Monde" (a właściwie Le Męde) ma precedens w postaci sankcji, jakie faszyści, skupieni pod niebieską flagą, ozdobioną kółkiem z 12 złotych gwiazdek, symbolizujących 12 czczących Złotego Cielca pokoleń Izraela, zastosowali w 2000 roku wobec Austrii w związku z wejściem do tamtejszego rządu przedstawicieli działającej legalnie w tym kraju Partii Wolności. Widać wyraźnie, że demokratyczna retoryka jest jedynie frazesem służącym odmóżdżeniu starych europejskich narodów i wytresowaniu ich w posłuszeństwie wobec swoich nowych panów.
(?)
Stanisław Michalkiewicz

Wyświetlony 4723 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.