wtorek, 31 sierpień 2010 19:09

Konfuzja "mądrych i roztropnych"

Napisał

Wysławiam Cię Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je maluczkim - czytamy w Ewangelii. Na pierwszy rzut oka taki pogląd wydaje się niesłuszny, bo jakże to - przecież mądrzy właśnie dlatego są mądrzy, że potrafią spenetrować prawdę przekraczającą możliwości umysłowe prostaczków, roztropni zaś właśnie dlatego są roztropni, że bez trudu wykryją podstęp tam, gdzie prostaczek zostanie wyprowadzony w pole.

A jednak coś musi być na rzeczy, skoro i wśród polskich przysłów mamy mówiące o sytuacji, gdy ktoś spoza drzew nie widzi lasu. Ludzie mający ambicję spenetrowania prawdy, dążą do zdobycia możliwie wyczerpujących informacji. To oczywiście nic złego, ale w rezultacie zasypywani są mnóstwem szczegółów jak najbardziej prawdziwych, których sama selekcja zajmuje tyle czasu i pochłania tyle energii, że nie starcza jej już na nic więcej. Stanisław Lem w Bajce o trzech maszynach opowiadających króla Genialona opisuje, jak to zbój Gębon, zwany inaczej Dyplojem, pożądający ponad wszystko prawdziwych informacji, wymusił na konstruktorach Trurlu i Klapaucjuszu skonstruowanie Demona Drugiego Rodzaju, który z tryknięć atomowych ekstrahował wszelkie możliwe informacje. Było ich mnóstwo, a wszystkie prawdziwe ? od relacji o tym, co jadł na śniadanie Fryderyk II, król bladawców, zanim wyruszył na wojnę, aż po różne opisy smaku piwa grzybkiem nadpsutego. Informacje te spływały nieustannie z niekończącej się papierowej wstęgi, która spowijała coraz bardziej Gębona, już widzącego, że pożądanie prawdziwych informacji przywiedzie go do zguby, bo nie tylko nie pozna Zasady Wszechrzeczy, ale nawet nie wydobędzie się spod lawiny informacji, tym bardziej że obydwaj konstruktorzy zdążyli już uciec. W tym samym duchu i Pan Jezus drwi z faryzeuszów, co to przecedzają komara, a połykają wielbłąda. Nie dlatego, że lubią łykać wielbłądy, tylko dlatego, że pochłonięci komarami, wielbłąda w ogóle nie zauważają.
Nasz głos w Europie jest słabszy, powiada Klich, i pewnie wie, co mówi, bo sam ten głos w Parlamencie Europejskim zabiera. No to skorzystajmy z rady prezydenta Chiraca i zamknijmy się całkiem. Po co sobie strzępić gębę po próżnicy. Pogódźmy się z realiami. Powiedzmy obywatelom, że rację ma LPR i Radio Maryja, że zamieniliśmy Moskwę na Brukselę, oddaliśmy suwerenność i będziemy teraz kolonią Francji i Niemiec ? napisał 7 marca br. w "Rzeczpospolitej" red. Maciej Rybiński w odpowiedzi na uwagę posła do PE Bogdana Klicha, że jeśli konstytucję odrzuciliby Francuzi, wyląduje ona w koszu. Weto Brytyjczyków oznaczać będzie renegocjacje traktatu. A opinia Polaków się nie liczy. O ile znam poglądy pana posła Klicha, z którym kiedyś dyskutowałem na te tematy w krakowskiej telewizji, to mówił on w ten sposób, by wybić nam z głowy pomysł odmowy zgody na ratyfikację traktatu konstytucyjnego UE w referendum. Próżno wierzgać przeciwko ościeniowi ? perswaduje nam poseł Klich ? skoro mądrzejsi i silniejsi coś postanowili, to trzeba przyjąć to do wiadomości tak samo, jak fakt, że w nocy jest ciemno, a w zimie ? zimno. Zirytowało to szalenie red. Rybińskiego, który wyciągnął logiczny wniosek, że skoro tak, to powinniśmy przyznać rację LPR i Radiu Maryja, które ? podobnie zresztą jak i UPR ? twierdzą, że zgadzając się na Anschluss, wyrzekliśmy się suwerenności. Red. Rybiński, ma się rozumieć, jeszcze w to nie wierzy, a jeśli podnosi taki argument, to tylko dlatego, by skłonić posła Klicha do opamiętania. Jeśli nawet jest tak, jak mówi, to przecież nie trzeba o tym mówić głośno!
Najzabawniejsze jest, że i poseł Klich, i red. Rybiński mogą mieć rację jednocześnie. Rzeczywiście, wszystko wskazuje na to, że odmowa ratyfikacji traktatu konstytucyjnego przez Polskę spowoduje co najwyżej ponowne referendum, a gdyby i rząd był ratyfikacji przeciwny ? również dyskretną interwencję w celu zmiany tego rządu, zgodnie z tzw. zasadą solidarności, zapisaną w projekcie unijnej konstytucji, a bardzo podobną do starej, poczciwej "doktryny Breżniewa". Jeśli zatem red. Rybiński wyciąga z tego wniosek, że to nie europejsy, tylko uniosceptycy mają rację i że takie są skutki wyrzekania się suwerenności, to też jest to prawda, tyle tylko, że osobom "dobrze poinformowanym", a więc "mądrym i roztropnym", trudno byłoby się do tego przyznać, zwłaszcza na łamach "Rzeczpospolitej", która w tej sprawie posłusznie uprawia propagandę sukcesu tak samo, jak "Gazeta Wyborcza".

(?)

 

Stanisław Michalkiewicz

Wyświetlony 6766 razy
Więcej w tej kategorii: « Mózg w obcęgach Krótko »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.