28 października napisałem do redakcji ?Najwyższego Czasu?:
Wilno i Lwów ? wymawiamy zwykle na jednym oddechu. A przecież owe miasta zawsze były bardzo różne. Lwów niezmiennie przebojowy, nieco rubaszny, rozśpiewany, Wilno zdystansowane, jakby delikatniejsze. Z obu wygnali nas sowieci, nie Ukraińcy i Litwini przecież. Lwów jest nadal bardziej znany i jakby wciąż obecny w duszy polskiej; Wilno zaś w pamięci o Rzeczypospolitej.
Kończył się kolejny dzień naszej redakcyjnej batalii przeciw faszyzmowi i obskurantyzmowi. Jeszcze tylko na zlecenie naczelnego udać się miałem na wernisaż naszego postępowego twórcy Adama Pozyry.
Gdyby zapytać Polaków, czy dzisiaj, trzynaście lat po "okrągłym stole", zadowoleni są ze stanu spraw publicznych, przytłaczająca większość odpowiedziałaby negatywnie.
Któregoś pięknego poranka dobry człowiek wybrał się na ryby. Siadł nad wodą i wyciągnął wędkę. Wybrał dorodnego robaka i już miał go nadziać na haczyk, kiedy zaczął się zastanawiać.
Powiada się, że pierwszego jamnika wyhodował ktoś, kto trzymał swego owczarka pod kanapą. Wielu naszych rodaków, chowanych od urodzenia pod taką kanapą, polubiło swoje szare życie i przywiązało się doń. W nowym, kolorowym, szybko zmieniającym się świecie nie radzą sobie i tęsknią za dawnymi panami. Słowo "wolność" jest dla nich puste, są przyzwyczajeni do życia z pochylonym karkiem, nie chcą odpowiadać za siebie i za kraj. Nadal oczekują, że "oni" dadzą im wszystko: pracę, lekarza, pieniądze, wakacje. W pewnym sensie są nawet pozbawieni instynktu samozachowawczego. Wolą brać marne grosze zasiłku i biernie czekać na nie wiadomo co. Nie wykażą żadnej inicjatywy, co najwyżej przyłączą się do jakiegoś protestu w obronie "swych praw", na które robi ponoć zakusy władza. Nie rozumieją dzisiejszych czasów i chcieliby tylko tkwić w swoim kąciku. Tęsknią za światem, który odszedł. Z ulgą przyjęli powrót do władzy dawnych towarzyszy, choć dziwią się, że PRL nie wraca tak szybko, jak powinien...
Los splótł biografie kolegów z jednej kamienicy w przedziwny węzeł. Paweł zawsze miał pecha, a Gaweł równie zawsze był szczęściarzem.
55 lat temu, 5 czerwca 1947 r. rząd amerykański ogłosił propozycję udzielenia pomocy gospodarczej wszystkim krajom europejskim, które ucierpiały w II wojnie światowej. Projekt ten, zwany od nazwiska ówczesnego sekretarza stanu planem Marshalla, nie stawiał żadnych warunków politycznych wobec przyszłych jego beneficjentów.
Krowa Matylda zbudziła się o świcie rześka i optymistycznie nastawiona do życia. Wkrótce weszła jej służąca Hanka z wiadrem i odciągnęła nadmiar mleka nieprzyjemnie ciążący w wymionach.
Wielu naszych, idących z duchem czasu, Czytelników utyskiwało na brak kącika komputerowego. Zrealizujmy więc to zamówienie społeczne.
Andrzej Szczęśniak
Tomasz Gabiś
Wojciech Trojanowski
Stanisław Michalkiewicz
Magdalena Ziętek-Wielomska
Adam Maksymowicz
Damian Leszczyński
Janusz Sanocki
Józef Białek
Adam Wielomski
Magdalena Trojanowska
Michał Krupa
Dorota Niedźwiecka
Stanisław Bieleń
Agnieszka Piwar
Tomasz Cukiernik
Tomasz Rowiński
|
Wychodząca od 2001 roku |