Po kilku latach ze względów ekonomicznych pismo przestało istnieć, a każdy z nas zajął się czymś innym. Kolejna wersja ?Opcji? ? już jako ?Opcja na Prawo? ? została powołana do życia w 2001 roku. Wierzyłem, że uda się stworzyć pismo w pełni niezależne od grup politycznych i biznesowych, pismo prezentujące różne, również kontrowersyjne opinie, które będzie wierne prawdzie, a nie programowi politycznemu tej czy innej partii ? nieważne czy prawicowej, czy lewicowej. Pismo, które będzie prezentować poglądy oryginalne, zmuszające do myślenia, niebędące kalką tego, co mówią inni. Przez wiele lat wydawało mi się, że cel ten, przynajmniej w pewnej mierze został osiągnięty, a ?Opcja? nie tylko stała się pismem dla pewnej grupy czytelników ważnym i na miarę swych możliwości ideotwórczym, ale również umożliwiła uruchomienie wydawnictwa publikującego książki idące pod prąd temu, co płynie z głównym nurtem. W ciągu kolejnych lat pojawiały się nowe pozycje m.in. Warrena H. Carrolla, Pata Buchanana, a także Song Hongbinga, którego Wojna o pieniądz wywołała żywe zainteresowanie nie tylko w środowiskach konserwatywnych.
Niestety, dziś, po wielu latach muszę stwierdzić, że obecna formuła ?Opcji? wyczerpała się. O ile wydawnictwo Wektory wciąż jest w stanie oferować czytelnikom nowe i płodne idee, o tyle ?Opcja? przeciwnie, stała się pismem wtórnym i mało kreatywnym. Jako wydawcę od dłuższego czasu niepokoiło mnie, że opinie prezentowane w piśmie w dużej mierze pokrywają się z tym, co można znaleźć w większości pism uważanych za prawicowe, że ?Opcja? zaczyna śpiewać w jednym chórze, tracąc swoją niezależność od partyjnych sporów i doraźnych animozji. Co gorsza, znajdowałem w ?Opcji? coraz częściej narzekania i utyskiwania na rzeczywistość połączone z absolutną niezdolnością do rzetelnej, obiektywnej diagnozy obecnej zapaści ? politycznej, kulturowej, ekonomicznej. O tym, że jest źle, wszyscy doskonale wiemy ? chodzi o to, aby odpowiedzieć na pytanie, dlaczego jest źle i co ewentualnie możemy zrobić, aby było lepiej. Aby jednak na takie pytanie odpowiedzieć, trzeba być zdolnym do niezależnej i realistycznej oceny sytuacji, a zarazem krytycznego spojrzenia na te opinie, które uważane są za najbardziej oczywiste ? a także krytycznego spojrzenia na siebie, własne pomysły i wartości. Mówiąc konkretnie, oznacza to, np. w geopolityce, pozbycia się rozmaitych fobii ? antyrosyjskich, antyniemieckich, antyżydowskich, a zarazem ostudzenia naiwnych miłości ? do Europy, do USA, do Gruzji itp.; wymaga jasnego zdiagnozowania naszych możliwości, bliższych i dalszych celów i dostępnych środków ich realizacji; wymaga wreszcie opuszczenia kolein myślenia, w których tkwimy, myślenia mitycznego i skoncentrowanego na ciągłym rozpamiętywaniu przeszłości, przesłaniającego nam to, co dostępne jest teraz i co możemy osiągnąć w przyszłości. Historia narodu to rzecz niezmiernie ważna, to skarbnica wiedzy i źródło tradycji, ale polityka oznacza grę interesów ? jeśli chcemy cokolwiek ugrać, musimy traktować innych tak, jak inni traktują nas ? nie przez pryzmat sentymentów, ale korzyści ? doraźnych i długofalowych. Brytyjski premier Henry Temple powiedział: Wielka Brytania nie ma wiecznych sojuszników ani wiecznych wrogów; wieczne są tylko interesy Wielkiej Brytanii i obowiązek ich ochrony. I tym hasłem powinniśmy wreszcie zacząć się kierować.
(?)
